Odbudować synagogę IV

Odbudowa synagogi w Szydłowcu brzmi jak kiepski żart albo zapowiedź filmowego sequela z gatunku familijny psycho horror typu “Uwolnić orkę 3”. Szydłowiecką synagogę budowano 3 razy. Za każdym razem od podstaw. Inicjatorem jej powstania w 1711 roku był książę Michał Antoni Radziwiłł, kwiat polskiej magnaterii. Budynek murowany istniał w roku 1799. Spłonął jednak przed 1887 r., wtedy sporządzono plany związane z odbudową spalonych budynków bóżnicy, chederu i mykwy. Wartość robót miała wynieść 7138 srebrnych rubli. Planów budowy jednak nie zrealizowano ze względu na koszty. Postawiono wówczas skromniejszy budynek, który z kolei spłonął w 1904 roku. Nowa synagoga powstała na murach starej, obok postawiono też nowy budynek chederu. Teren wraz z zabudowaniami był własnością gminy żydowskiej. W latach II wojny światowej budynek został zdewastowany i zniszczony przez Niemców. Ostatecznie synagoga została zburzona w 1948 roku. Na jej miejscu stoi dziś gmach Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza. O istnieniu synagogi przypomina tablica pamiątkowa w przesmyku łączącym ulicę Kościuszki z Placem Marii Konopnickiej, gdzie biegła przed wojną ulica Bóżnicza.

W latach trzydziestych XX w. ludność żydowska w Szydłowcu sięgała 70%. Przed wojną na 107 placówek handlowych 92 były żydowskie. Na 203 warsztatów rzemieślniczych 39 było polskich. Żydzi byli właścicielami wielu domów, mieszkań, placów. Procesy historyczne pozbawiając życia jednych dały szansę innym na nowy początek. Wielu bez skrupułów skorzystało dziękując Bogu za “dary losu”. Czy można to nazwać sprawiedliwością dziejową? Z jakiejś perspektywy być może tak. Faktem jest, że strata jednych stała się zyskiem drugich, a pozbawione multikulturowego charakteru miasteczko zyskało z dnia na dzień urok czystej rasowo, słowiańskiej osady, gdzie wyparte ze społecznej świadomości słowo ŻYD zamknięto w trumnie pejoratywnych znaczeń i zasypano grubą warstwą żyznego ostracyzmu. Jednakże taka sytuacja może nie wytrzymać próby czasu.

W niedalekiej przyszłości w związku z renesansem kultury zombi oraz przyjętą przez kongres USA tzw. ustawą 447 możemy być świadkami testowania granic tolerancji lokalnych społeczności miasteczek pokroju Szydłowca. Okrzepła na truchle starego porządku powojenna, prowincjonalna monokultura będzie musiała w końcu stanąć do otwartej konfrontacji z „demonami przeszłości”, które nie dają o sobie zapomnieć i wyłażąc z grobu przybierają coraz bardziej realne kształty. Wygodna otulina utkana z pozorów, przemilczeń i półprawd robi się coraz mniej komfortowa.

W maju 2018r. Prezydent USA Donald Trump podpisał tzw. ustawę 447 JUST (Justice for Uncompensated Survivors Today). W praktyce przewiduje ona wymuszenie na krajach Europy Środkowej, w tym na Polsce, tzw. restytucji mienia utraconego w czasie Holokaustu przez ludność żydowską. Restytucja w tym przypadku oznacza możliwość przekazania wyznaczonym organizacjom żydowskim wskazanego przez nie mienia do wykorzystania na takie cele, jakie te organizacje uznają za stosowne. Wartość mienia znajdującego się na terenie Polski, które miałoby być przedmiotem restytucji, nieoficjalnie szacuje się na poziomie pomiędzy 65-300 mld USD. Jeśli traktować te kwoty poważnie, a żydowskie organizacje od żadnego z tych szacunków nigdy się nie odcięły, to jasnym jest, że jej ewentualna wypłata w gotówce może być problemem. Jedynym sposobem zadośćuczynienia podobnym roszczeniom choćby w ułamku, jest przekazanie w ręce żydowskie nieruchomości o stosownej wartości. O tym zresztą wprost stanowi tekst ustawy. Nieruchomości – czyli budynków i ziemi.

Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że sytuacja w której dawni właściciele lub ich spadkobiercy odzyskają swoje nieruchomości może stać się w wielu przypadkach wielowątkowo kłopotliwa, lecz nie można wykluczyć, że może być także impulsem do nowego życia starej, miejskiej infrastruktury. Na potencjalnej liście do restytucji mienia może znaleźć się wiele szydłowieckich nieruchomości obecnie popadających w ruinę np. browar Engemanna, czy młyn Kurlanderów. Niektóre budynki mogą także powstać z popiołów. Stare obiekty w nowej odsłonie oprócz awansu z niebytu na „perłę architektury” mogłyby spełniać rozmaite pożyteczne społecznie i gospodarczo funkcje. Dla przykładu w odrestaurowanej synagodze w Dąbrowie Tarnowskiej mieści się obecnie Ośrodek Spotkania Kultur, oraz koszerna kawiarnia. Tego typu historyczne budynki nawiązują nie tylko do architektonicznej tradycji miasta ale mają także głęboki kontekst kulturowy i historyczny. Szydłowiec odzyskałby ważne elementy swojej tożsamości.

Ustawa 447„JUST” między innymi nakłada na sekretarza stanu USA obowiązek złożenia sprawozdania, najpóźniej w półtora roku od jej wejścia w życie (do października 2019). Sprawozdanie ma dotyczyć sytuacji prawnej i systemowej w 46 krajach, w tym w Polsce, które podpisały w 2009 roku deklarację z Terezina. Raport obejmie procedury administracyjne, sądowe, w szczególności dotyczące zwrotu mienia tam, gdzie jest to możliwe, wypłaty słusznego odszkodowania tam, gdzie zwrot jest niemożliwy i wreszcie przeznaczania mienia, które nie ma spadkobierców na cele edukacyjne i społeczne. W szczególności raport ten ma zawierać informacje o stanie zaspokajania roszczeń związanych z powyższym, przez te osoby, które przeżyły Holokaust i są obywatelami Stanów Zjednoczonych lub rodziny tych, którzy nie przeżyli.

Przy obecnym stanie rozwoju “partnerskich” relacji polsko amerykańskich i dynamicznej sytuacji geopolitycznej obawa utraty monopolu na narrację historyczną w kontekście ustawy 447 wydaje się być wysoce prawdopodobna. Lokalny status poczciwie słowiańskiej, etnicznie i religijnie jednowymiarowej osady, podobnie jak kondycja wielu szydłowieckich majątków może ulec w niedalekiej przyszłości ciekawej transformacji.

Czy w związku z tym aktualne stanie się hasło “odbudować synagogę IV”, “Jude Raus”, czy “Polska dla Polaków”? Czas pokaże. Z pewnością będzie to ciekawy czas dla obserwatora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *