Poszukiwacze zaginionego skarbu

Latem 1935 roku Dziennik Piotrkowski* podawał sensacyjną informację, że Kielecczyznę nawiedziła fala poszukiwaczy skarbów. Miało to związek z fantastyczną opowieścią o 500 skrzyniach złota zakopanych w okolicach Szydłowca przez armię carską ustępującą pod naporem Legionów. Dysponentem tajemnicy skarbu miał być niejaki Łukiszkin mieszkaniec rosyjskiego miasta Nowogrod, który poległ podczas wojny światowej, zostawiając jakoby plan ukrycia skarbu jednemu z kolegów z pułku, Polakowi.

Z informacji podanych w gazecie wynika, że zainteresowanie odnalezieniem skarbu w latach 30-tych było ogromne, “tembardziej, że nieznane osoby rozpowszechniają wśród bezrobotnych pogłoskę, że zakopany skarb jest wart wiele milionów”. W dalszej części gazeta informowała, że w Szydłowcu co noc pojawiają się tajemniczy kopacze, którzy pod osłoną nocy rozkopują rozmaite miejsca w okolicznych kamieniołomach. Sprawą zainteresowały się wówczas władze policyjne.

To już drugi skarb poszukiwany w okolicach Szydłowca. Pierwszym są srebra książąt Radziwiłłów zatopione w głębokiej sadzawce przy zamkowej grobli podczas wojny szwedzkiej. Wspomina o tym w swoich pamiętnikach Józef Gluziński, który do roku 1828 pracował w zarządzie dóbr szydłowieckich księżnej Anny Sapieżyny.

Czy udało się odnaleźć te skarby? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Współcześnie wprawne oko obserwatora mogło jednak dostrzec nocne świetliki w postaci latarek czołowych na głowach poszukiwaczy skarbów penetrujących detektorami metali np. Park Radziwiłłowski podczas rewitalizacji i osuszeniu fosy lub wykopy i hałdy ziemi przy budowie obwodnicy Szydłowca. Może to być wskazówka, że skarby do tej pory nie zostały odnalezione. Poszukiwania trwają.

Od połowy lat 90. XX w. poszukiwania przy pomocy wykrywaczy metali stały się niemal sportem narodowym. Coraz więcej osób w wolnych chwilach wybiera ten rodzaj aktywnego wypoczynku łączącego aktywność fizyczną, kontakt z naturą i historyczną pasję. Zielone ludziki w wojskowych uniformach przeczesują pola i lasy w poszukiwaniu monet, guzików i militariów, oczyszczając środowisko naturalne ze złomu. W Polsce rynek sprzedaży detektorów metali ciągle rośnie i choć sprzedaż i zakup jest całkowicie legalne to już prowadzenie poszukiwań przy ich użyciu legalne nie jest. Od 1 stycznia 2018 r. eksploracja bez pozwoleń przy użyciu detektorów metali jest przestępstwem, a nie jak do tej pory wykroczeniem. Aby legalnie prowadzić poszukiwania trzeba spełnić szereg warunków m.in. uzyskać zgodę właściciela terenu i zgodę konserwatora zabytków aby ją uzyskać trzeba z kolei złożyć wniosek z załączoną mapą, harmonogramem i zakresem poszukiwań, trzeba też dokonać odpowiedniej opłaty skarbowej. Po spełnieniu tych formalnych wymagań można legalnie rozpocząć poszukiwania. Trzeba jednak pamiętać, że bez względu na to, czy zabytek został odkryty, czy znaleziony, jego jedynym właścicielem jest skarb państwa, który skutecznie studzi wyobraźnię rozpaloną wizją zakopanych w ziemi 500 skrzyń carskiego złota.

*Dziennik Piotrkowski nr 208 1935 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *