Run Forest, Run

Od 1 marca rozpoczyna się okres lęgowy ptaków, który potrwa aż do połowy października. W związku z powyższym usuwanie drzew, stanowiących ostoję lub miejsce gniazdowania ptaków – również tych na działkach osób prywatnych – jest niemożliwe, bez specjalnego zezwolenia, wydanego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Będąc świadkiem lub dowiadując się o planach wycinki drzew, między marcem a październikiem, na których są (lub podejrzewając, że są) gniazda, jak również drzew będących w bliskiej okolicy gniazd, należy poinformować właściciela terenu o tym, że taka wycinka będzie niezgodna z prawem.

Kto jeszcze nic nie wyciął w tym roku musi się spieszyć bo za usunięcie drzewa w okresie ochronnym bez stosownego pozwolenia może grozić sroga grzywna. Wszędzie zatem póki jeszcze można pasjonaci martwej natury tną jak pojebani zapominając, że drzewo to nie tylko dostarczyciel tlenu, cienia i drewna, ale także żywy organizm, który w wielu przypadkach na długo przed nami zadomowił się na obszarze naszej wspólnej aktywności i powinien być traktowany przez innych użytkowników środowiska jako partner w szeroko rozumianej symbiozie. Tymczasem pod pretekstem korekty krajobrazowej, prac porządkowych lub ze względu na bezpieczeństwo samochodów, wycina się drzewa bez żadnej refleksji, pozyskując drewno na opał, boazerie lub płyty paździerzowe, bezpowrotnie niszcząc ekosystem. W wyniku takich działań krajobraz ubogaca się gustownymi przestrzeniami usianymi pieńkami lub kikutami nazywanymi fachowo “stożkami wzrostu”, efektami cięć korekcyjnych będących wypadkową osobliwego poczucia estetyki i ułańskiej fantazji uzależnionej od stopnia upojenia alkoholowego osób odpowiedzialnych za wycinkę.

Przykładów takiej kreatywnej bezmyślności można mnożyć. Wystarczy tylko wspomnieć wycinkę i okaleczanie drzew na ul. Kościuszki, Sowińskiego, Folwarcznej, czy w parku Radziwiłłowskim.

Obserwując takie sceny chciałoby się krzyknąć jak Jenny do Forresta Gumpa – Run, Forest, Run! Niestety rzeczywistość to nie film, gdzie wszystko jest możliwe, nawet zwycięstwo rozsądku nad głupotą, a drzewa nie mogą zaplanować krwawej zemsty, ani się bronić. Nie mogą też uciec, bo nie mają nóg, co w zasadniczy sposób uniemożliwia im uniknięcia obcowania z krótkowzrocznym tubylcem betonu, kołtunem z piłą, który jest takim samym szkodnikiem, co okryty złą sławą kornik drukarz, czy brudnica mniszka. To ten sam gatunek szkodnika, a szkodniki zawsze powodują straty i nigdy nie są tego świadome. Na szczęście są jeszcze ludzie zdający sobie sprawę z tego jak ważnym i złożonym procesem jest koegzystencja, zrównoważony rozwój oraz estetyka życia codziennego.

A psychofanom horrorów z serii Piła i Teksańska masakra piłą mechaniczną wcielającym w życie swe fobie matka natura zaleca przed następnym seansem konsumpcję barszczu Sosnowskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *