Strategia regresu

Ochrona walorów przyrodniczych i kulturowych gminy pozwalająca na dalszy rozwój funkcji rekreacyjno-turystycznych. Tak brzmi jedno z kluczowych zadań w Strategii Rozwoju Gminy Szydłowiec na lata 2015-2025. Jaka jest sytuacja z ochroną środowiska, czy agroturystyką w gminie wszyscy wiedzą. Nieciekawa. Ale jak to się stało, że jeden z kulturowych walorów mogący w przyszłości podnieść atrakcyjność rekreacyjno-turystyczną Szydłowca zniknął z mapy miasta? To warto spróbować wyjaśnić. Mowa oczywiście o starym browarze, który pozostał już tylko zbiorem fotografii i zapisem w gminnej ewidencji zabytków jako XIX w. zespół browaru.

Historię upadku tego miejsca należy datować na okres dzikiej prywatyzacji w latach 90-tych. Jednak przełomem, który popchnął ten obiekt w stronę niebytu było wydarzenie w którym główną rolę odegrała piła. Gminna wieść niesie, że podobno jeden z poprzednich właścicieli, a po prywatyzacji było ich kilku, lubił spacerować po swoich włościach z piłą. Podczas jednego z takich spacerów potknął się i tak niefortunnie upadł, że upuścił piłę, która wirując w powietrzu przypadkowo podpiłowała belki nośne stropu. Na efekty tego wypadku nie trzeba było długo czekać. W krótkim czasie zawalił się strop, a następnie dach. Od tamtego czasu budynek popadał w coraz okazalszą ruinę. Aż w końcu nadszedł rok 2019, połowa lutego. W zasadzie druga połowa lutego, niestety nie w Małkini, kiedy to rozpoczęto prace rozbiórkowe obiektu. Był to początek końca budynku browaru ze spektakularnym finałem, jaki miał miejsce w sobotni poranek 27 lipca. Podczas tego smutnego spektaklu można było oglądać prace koparki, która pośród pyłu i gruzu na niezabezpieczonym terenie bez nadzoru i wyłączenia pasa drogowego, wbrew wszelkim zasadom i warunkom określonym w decyzji dot. rozbiórki dokonywała ostatecznego dzieła zniszczenia. Kilka dni wcześniej Wojewódzki Konserwator zabytków poproszony o komentarz w sprawie wyburzania browaru stwierdził w jednej z lokalnych gazet, że „- Rozbiórka, również częściowa, nie wchodzi w grę, Obiekt widnieje w Gminnej Ewidencji Zabytków, więc podlega naszej jurysdykcji.” Poglądu konserwatora chyba nie podzielał nowy właściciel, który przystąpił nie tylko do częściowej ale do całkowitej rozbiórki obiektu. Obecnie w miejscu prac znajduje się kupa gruzu. Co na to Wojewódzki Konserwator? Czy tak miał wyglądać uzgodniony przez niego “remont”? Można mieć co do tego spore i uzasadnione wątpliwości. Według Profesora Krzysztofa Skalskiego architekta, inicjatora prac nad ustawami o rewitalizacji, założyciela i Prezesa Stowarzyszenia Forum Rewitalizacji , REMONT w procesie rewitalizacji to przywrócenie takiego stanu budynku jaki istniał na początku poprzedniego cyklu jego eksploatacji. W obecnym stanie raczej trudno będzie wprowadzić tę definicję w życie.

Więc co dalej? Nawet jeśli przymkniemy oczy na to, że sprzeczna sama w sobie decyzja z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (dostępna na fp browaru) jest datowana później niż rozpoczęcie prac rozbiórkowych, których zarówno charakter jak i zakres narusza zapisy tej decyzji i nie zauważymy tego, że plan prac remontowo/rozbiórkowych rozpoczętych w lutym i kontynuowanych intensywnie w maju 2019 roku uzyskał uzgodnienie od konserwatora dopiero w czerwcu, to i tak skala logiki faktów dokonanych i administracyjna indolencja poraża swoim ogromem i trudno jej nie zauważyć.

Są co najmniej dwa straszne i smutne zarazem wątki w tej kontrowersyjnej sprawie. Pierwszy mentalny, nacechowany ignorancją i pogardą dla historii i kultury. Drugi formalny, obnażający państwo teoretyczne. Administracyjna niemoc w tej sprawie jest wzorcowym przykładem prymatu lokalnego „układu biznesowo-towarzyskiego” nad przepisami i przyzwoitością. O ile pierwszy wątek można wytłumaczyć ograniczeniami natury intelektualnej o tyle drugi wydaje się być efektem wyrachowania i poczucia bezkarności.

Na przestrzeni kilku lat podjęto w Polsce w wielu miastach działania zmierzające do uratowania tego typu budynków. Przykładem może być Browar Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim, Stary Browar w Poznaniu, Browar Czarnków, Browar Mokrskich w Katowicach, Browar w Kobylepolu, Browar Lubicz, Browar Piastowski, Browar Bojańczyka, Browar Obywatelski w Tychach, Browar we Wrzeszczu, Browar Kościerski w Kościerzynie. W takich obiektach powstają między innymi powierzchnie mieszkaniowe, nowoczesne lofty, przestrzenie dla biur, sklepów, restauracji, galerii, hoteli, muzeów, mini browarów.

wizualizacja z projektu rewitalizacji Browaru w Szydłowcu autorstwa Katarzyny Piekarczyk-Buśko

Z surowych industrialnych brył architekci potrafią dziś wyczarować miejsca przesycone magią minionego czasu, a jednocześnie posiadające wiele nowoczesnych funkcji użytkowych. Jak mógłby wyglądać Browar w Szydłowcu można podziwiać na dwóch istniejących projektach rewitalizacji tego obiektu (wizualizacje dostępne na fp browaru).

Adaptowanie starych obiektów poprzemysłowych i nadawanie im nowych funkcji jest standardem w cywilizowanych miastach. Jak pokazują przykłady rewitalizacja industrialnych obiektów nie tylko po byłych browarach zawsze wpływa bardzo pozytywnie na estetykę miejskiej przestrzeni. Rewitalizacja takich obiektów to ważny element kształtowania charakteru miasta, utrwalania lokalnej tożsamości, oraz ochrony krajobrazu i dziedzictwa kulturowego. Dodatkową wartością takich obiektów są atrakcyjne nie tylko turystycznie przestrzenie aktywności społecznej. Takie działania zwykle są korzystne także ekonomicznie choćby poprzez tworzenie nowych miejsc pracy. Niestety nie w Szydłowcu.

Dziś wiadomo, że Strategia Rozwoju Gminy Szydłowiec jest równie teoretyczna jak administracja powołująca ją do życia. Wiadomo też, że na gruzach ludzkiej bezmyślności powstanie w miejscu zabytkowego browaru kolejny architektoniczny koszmarek, pomnik braku wyobraźni i chciwości. Kram z szydłowiecką cebulą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *