Made in Szydłowiec

Produkt lokalny i promocja miasta w jednym.

Szydłowieckie piwo wpisane jest w historię miasta i ma swoją długą tradycję, która współcześnie niestety nie ma kontynuacji. Ciekawym sposobem na promocję Szydłowca jawi się możliwość wskrzeszenia piwowarskiej tradycji, której finalnym efektem byłby produkt lokalny łączący w sobie walory komercyjne i reklamowe nie mówiąc już o smakowych. Owym produktem byłoby właśnie „Piwo Szydłowieckie”. Józef Gluziński (1799-1866r.) zarządca dóbr Anny Sapieżyny tak oto wspominał ów lokalny produkt w swych pamiętnikach: „Wyborne Piwo Szydłowieckie na kwarty, szklanki i z butelek zakorkowanych było u mieszczanina na rynku od strony północnej nazwiskiem Zaborski. W każdy poniedziałek odbywał się w mieście ludny targ. W wyszynku piwa u Zaborskiego w taki dzień wypijano sześć do dziesięciu beczek piwa. Ponadto było w mieście wiele nowych piwnych szynków.” Od XIX wieku w Szydłowcu w Browarze na Podzamczu funkcjonowała Fabryka Piwa Bawarskiego, następnie Browar Parowy, który warzył piwa Lagrowe, Pilzeńskie, Kasztelańskie i Portery cieszące się w regionie dużą popularnością. Dziś browar jest ruiną, a w miejscowych barach i sklepach króluje wątpliwej jakości napój o odrażającej woni i barwie budzącej najgorsze skojarzenia, którego żaden dawny, szanujący się piwowar nie nazwałby mianem piwa. Jakiś czas temu powstał pobudzający wyobraźnię projekt rewitalizacji starego browaru w Szydłowcu (szczegóły: https://www.facebook.com/browarparowy/ ) niestety z różnych względów raczej nie ma on większych szans na realizację. Choć formuła partnerstwa publiczno prywatnego plus odważny inwestor może dawać nikłą nadzieję na realizację tego ciekawego projektu.

Przemysł piwowarski w Polsce od kilku lat przeżywa swój złoty okres. Rynek jest już tak rozwinięty, że nawet stosunkowo niewielkie browary oferują tzw. kontraktowe warzenie dla podmiotów zewnętrznych (np. „Kazimierzak Pils” z Kazimierza Dolnego produkowany dla „Kazimierskiego Składu” przez Browar Trzy Korony z Puław, takich przykładów można mnożyć). Na tej zasadzie szydłowieccy restauratorzy wraz z właścicielami sklepów mogliby powołać do życia „Piwo Szydłowieckie” zarówno butelkowane jak i w kegach, a miejscowa huta szkła przy wsparciu „promocji miasta” zapewne chętnie wykona oryginalne kufle. W czasie renesansu piwa, wzrostu jego konsumpcji i rozwoju tzw. turystyki piwnej Szydłowiec mógłby być ciekawym punktem na mapie wielbicieli tego trunku. Gdyby dodatkowo w archiwach udało się odnaleźć stare receptury wtedy w zasięgu byłaby etykieta „Produkt Regionalny”. Wymiernym zyskiem mogliby się cieszyć przedsiębiorcy. Miasto wzbogaciłoby się o dodatkowy atut, lokalny produkt aktywnie wykorzystywany w promocji. Lokalni patrioci i piwni fascynaci zaspokoiliby pragnienie, a przy okazji stałoby się zadość tradycji. Mielibyśmy modelowy przykład owocnej współpracy władz miasta z przedsiębiorcami na płaszczyźnie społeczno ekonomicznej. To dużo, a przecież to tylko małe piwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *