Turysta

True story. Na stacji PKP Szydłowiec z pociągu osobowego relacji Radom – Skarżysko wysiada elegancki Pan w średnim wieku. Walizka z nowoczesnych kompozytów, która przetrwa powódź, trzęsienie ziemi i nuklearną zagładę, funkcjonalna torba podręczna z milionem kieszonek i tajnych schowków, nieodłączny laptop do sterowania dronem nad Afganistanem, modna fryzura z reklamy przeciwłupieżowego szamponu, trzydniowy zarost i anturaż podróżnika z kanału Discovery Travel and Adventure zdradzają żądnego przygód turystę na wywczasie. Wystarczy pięć minut na stacji widmo PKP Szydłowiec, aby jego ciekawość globtrotera zamieniła się w konsternację zagubionego we mgle goryla. I wtedy na rozdrożu dróg pojawia się zrządzenie losu, Ona. Opatrzność w osobowym samochodzie, kobiece ucieleśnienie dobra i zrozumienia, patronka osób zbitych z tropu i zagubionych autostopowiczów. W odpowiedzi na jego paniczną dezorientację studzi jego negatywne emocje spokojnie informując o sytuacji i położeniu geograficznym względem równika i bieguna północnego. Ostatecznie proponuje pomoc, czyli grzecznościowy transport do „właściwego Szydłowca” oddalonego 4 wiorsty od kolejowej stacji, będącej efektem zemsty caratu i żydowskiego lobby transportu konnego na lokalnej społeczności. Zdumiony dualizmem poznawczym turysta zostaje uratowany. Okazuje się, że jego miejscem docelowym jest SPA Manor House w Chlewiskach. Niestety jego “pakiet pobytowy dla singli” z elementami kuchni wellness, witalnej siłowni i fototerapii nie przewidywał limuzyny z kierowcą oczekującej na gościa na zagubionej pośród leśnych ostępów stacji PKP Szydłowiec. Po krótkiej pełnej refleksji i zdziwienia podróży docierając do równie uroczego dworca Pekaesu w Szydłowcu w ostatniej chwili dopada Tofik busa (miejsc 11 siedzących +22 stojące) do Przysuchy przez Chlewiska. 20 minutowa podróż przez malowniczy mazowiecki skansen kończy się sukcesem. Jeszcze tego samego dnia turysta zażywa kąpieli w bezchlorowym basenie próbując ukoić zszargane nerwy jonizującą lampą solną w oparach kadzidełek feng shui przy dźwiękach tybetańskich gongów i butelce zacnego Calvadosu, a do Szydłowca pewnie już nie wróci, chyba, że wspomnieniem traumy ze stacji widmo i zaginionego miasta. Swoją drogą naprawdę przydałaby się na stacji PKP Szydłowiec tablica informacyjna wielkości przedwyborczego billboardu z krzykliwą informacją typu „Szydłowiec atrakcyjny turystycznie 4 km —–> (biegiem 2,5)”. Brzmi ciekawie i zachęca do ruchu, a jak wiadomo ruch to zdrowie, choć w zasadzie śmiech to też zdrowie. *

*tekst z bloga https://obserwatorprowincjonalny.blogspot.com/

One thought on “Turysta

  • 19 maja 2019 at 14:59
    Permalink

    wystarczyło 19 lat konkretnych działań aby turyści mimo wszystko / patrz komunikacja stacja PKP – miasto Szydłowiec / mieli chęć odwiedzić Manor House w Chlewiskach i co bardzo ważne – mieli chęć tam wracać , wielokrotnie wracać …
    Natomiast w naszym zacnym miasteczku o turystach się … mówi , się na nich …czeka i nic się nie robi by ich zachęcić do przebywania w naszym pięknym zabytkowym / jeszcze – bo zabytkowych , urokliwych pełnych starego klimaty obiektów co rok dramatycznie ubywa – ” bo po co komu takie rudery ” , ” tyle lat stały i dość ! – zróbmy market , albo coś ładnego nowego z pustaka i styropianu ! / i tak od lat tych ” natrętów ” mamy z głowy i – można tak bez końca lata całe stymulować działania i usprawiedliwiać zemstą żydowskich transportowców brak atrakcyjności naszego uroczego miasteczka !

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *