Zaraza

Zaraza ostatnio znowu znalazła się w centrum uwagi. To przykre zjawisko nie jest obce szydłowieckiej ziemi. Zaraza nawiedzała miasto do tej pory kilkukrotnie. Dżuma, cholera, czy tyfus wplatały się w historię miasta i kształtowały życie jego obywateli odciskając w społecznej tkance swoje bolesne piętno. Epidemii zawsze towarzyszył charakterystyczny koloryt przynależny każdej chorobie. Pierwszą medialnie znaną zarazą w Szydłowcu była dżuma, “czarna śmierć”. Przesiąknięta barwnymi krwotokami i zgorzelami choroba nawiedziła Szydłowiec w XVIII w. około roku 1732. Według ówczesnych relacji w wyniku „strasznego pomoru” w Szydłowcu ocalało jedynie kilka rodzin, m.in. Zająców, Posobkiewiczów, Kawalców i Pietrzyków. Ponoć każda z ocalałych pomór rodzin w dowód wdzięczności dla czuwającej nad nimi opatrzności postawiła w czterech miejscach w Szydłowcu tzw. figurki wotywne. Trzy z nich przetrwały do dzisiejszych czasów. Są to figurka św. Barbary, Matki Boskiej Bolesnej i św. Jana, czwarty był krzyż ustawiony przy drodze prowadzącej na stację kolejową.

Drugą zarazą nasyconą specyficznym kolorytem “białej biegunki” była cholera. W Polsce rozgościła się w XIX wieku. Etymologia słowa cholera pochodzi od greckiego słowa „żółć”, łac. wymioty żółcią. W guberni radomskiej notowano największą umieralność na tą chorobę, stwierdzono także, że najbardziej podatne na zachorowania na cholerę były środowiska żydowskie. Przyczyn takiego stanu upatrywano w gorszych warunkach sanitarnych i bytowych w jakich zwykle żyły te społeczności. W 1867 roku również w Szydłowcu epidemia zebrała swe żniwo. W krótkim czasie umierało wielu członków jednej rodziny. Dla przykładu w jednym roku umarły 4 osoby z rodziny Buczek oraz rodziny Ziółkowskich, 3 osoby z rodziny Gwarków, Kamieńskich i Posobkiewiczów. W drugiej fali epidemii cholery w roku 1902 umiera 5 – osobowa rodzina Ziółkowskich. Pojawiają się głosy, że właśnie z tą datą należy powiązać pojawienie się trzech krzyży na szydłowieckiej Górze Trzech Krzyży.

Inni twierdzą, że tą datą jest rok 1918 kiedy to do Szydłowca zawitał charakteryzujący się różową wysypką i krwawymi wybroczynami dur plamisty, czyli popularny tyfus. Trzy górujące nad miastem krzyże ponoć powstrzymały wówczas rozwój epidemii. Jak się okazało nie na długo. Tyfus w Szydłowcu pojawił się ponownie z nadejściem „rasy panów” i w niedługim czasie wraz z nią zniknął.

Wspólnym mianownikiem każdej zarazy oprócz kolorów było postrzeganie jej w kategoriach kary, nieuchronnej konieczności w obliczu której traciła sens doczesność, a wiara każdego wyznania była poddawana ciężkiej próbie. Pytanie o celowość doznawanych krzywd pozostawało zwykle bez odpowiedzi tonąc w bezmiarze ludzkich tragedii.

Obecnie “zaraza” zmieniła nieco swój charakter z medycznego na ideologiczny. Dziś desygnatem słowa „zaraza” stał się w wymiarze globalnym, ekologicznym, seksualnym i sakralnym człowiek. Egocentryzm, dogmatyzm, ignorancja, brak tolerancji, szacunku i zwykłej przyzwoitości są współczesnymi objawami nowej zarazy. Naiwnie można sądzić, że do Szydłowca to zjawisko nigdy nie zawita. Danse Macabre jednak nieprzerwanie trwa i nikogo nie omija bez względu na przekonania, narodowość, partyjne legitymacje, preferencje, kadencje, status społeczny, porę roku lub dnia.

One thought on “Zaraza

  • 14 sierpnia 2019 at 11:33
    Permalink

    Najgorsze jest to, że z zarazą się walczy, tępi się ją, niszczy – jak to było z dżumą, cholerą czy tyfusem… Jeśli ludzi nazywamy zarazą, zakładamy, że z nimi też trzeba walczyć! To nic innego, jak MOWA NIENAWIŚCI! Powinniśmy temu przeciwdziałać! Żaden człowiek – bez względu na kolor skóry, wyznanie, preferencje seksualne czy przekonania polityczne NIE JEST zarazą!!!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *